mydło kontra

mydło

Mydło to najpopularniejszy kosmetyk do mycia. Jest nam znane od bardzo dawna, choć przez wieki zmieniała się jego receptura. Obecnie, w każdym sklepie kosmetycznym, półki uginają się od różnego rodzaju mydeł: zapachowych, ziołowych, kwiatowych, w płynie lub w kostce, we wszystkich kolorach, na bazie jogurtu, mleka, czekolady itd., co kto lubi i jaką kto ma fantazję.

Producenci kuszą nas obietnicami gładkiej i elastycznej skóry, jeśli tylko sięgniemy po jedno z ich mydeł ze specjalnymi dodatkami: olejku arganowego, mleka koziego, lawendy czy miodu. Lecz ile miodu czy mleka koziego jest w takim mydle i przede wszystkim ile mydła jest takim mydle? Czy to, co zalega tonami na półkach w sklepach i drogeriach, w ogóle jest mydłem?
Wybór mydła – czytajmy skład zamiast obietnic producenta

Ile jest mydła w mydle ze skle­po­wej półki, które kosz­tu­je zło­tów­kę lub dwie? Czy takie mydło na pewno „ide­al­nie na­wil­ży naszą skórę”, „zadba o pięk­no na­szej cery”, „ukoi nasze zmy­sły”, jak gło­szą na­pi­sy na opa­ko­wa­niu? Jeśli bez uważ­ne­go prze­czy­ta­nia wszyst­kich in­for­ma­cji na opa­ko­wa­niu pro­dukt ten ku­pi­my, to zgod­nie z ha­sła­mi pro­du­cen­ta bę­dzie­my od niego ocze­ki­wać fak­tycz­ne­go na­wil­że­nia na­szej skóry, za­dba­nia o jej pięk­no oraz uko­je­nia na­szych zmy­słów. Praw­do­po­dob­nie żadna z obiet­nic pro­du­cen­ta się nie spraw­dzi, a nasza skóra z dnia na dzień bę­dzie bar­dziej sucha i szara. Weźmy więc do ręki raz jesz­cze opa­ko­wa­nie po takim mydle i prze­czy­taj­my to, co prze­czy­tać po­win­ni­śmy przed za­ku­pem, czyli skład owego mydła, bo­wiem wła­śnie ów skład powie nam czy za­ku­pio­ne przez nas mydło jest my­dłem oraz od­po­wie na py­ta­nie: czemu nagle moja cera za­czę­ła wy­glą­dem przy­po­mi­nać cerę mojej babci?

Mydło – cena prawdę ci powie

Praw­dzi­we mydło nie może kosz­to­wać 2 zł. Po­pu­lar­ne mydła z olej­kiem ar­ga­no­wym, kozim mle­kiem, mio­dem, la­wen­dą itd., któ­rych cena waha się od 1,5 zł do 4 zł to nie mydła a tzw. syd­ne­ty, z my­dłem nie ma­ją­ce nic wspól­ne­go, gdzie za­war­tość tych wszyst­kich jakże do­bro­czyn­nych dla skóry do­dat­ków za­zwy­czaj waha się w gra­ni­cach 1 do 2% skła­du. W takim stę­że­niu na­tu­ral­ne sub­stan­cje, obok do­mi­nu­ją­cych syn­te­tycz­nych, nie są w sta­nie za­dzia­łać do­brze na naszą skórę. Takie mydło bez mydła z na­tu­ral­ny­mi do­dat­ka­mi w gra­ni­cach 2% skła­du, jeśli nam nie za­szko­dzi, to już bę­dzie­my mieli szczę­ście, choć na pewno nas umyje, to pewne. Wraz z bru­dem usu­nie też z na­szej skóry do­bro­czyn­ne li­pi­dy oraz bar­dzo do­kład­nie wy­su­szy na­skó­rek.
Co powinno być w mydle, a czego tam być nie powinno

Czym jest mydło, a czym jest syn­det? Syn­det jest tzw. kost­ką my­ją­cą, dla­te­go też może być ona na­zwa­na my­dłem, choć z my­dłem nie­wie­le ją łączy, naj­wy­żej 10% skła­du. W skład kost­ki my­ją­cej wcho­dzą na­sy­co­ne kwasy tłusz­czo­we (olej pal­mo­wy lub ko­ko­so­wy), ale przede wszyst­kim ten­sy­dy – de­ter­gen­ty syn­te­tycz­ne. Są to silne de­ter­gen­ty, od­po­wie­dzial­ne za pie­nie­nie, szyb­kie i spraw­ne usu­wa­nie brudu i tłusz­czu. Aby zbyt­nio nie po­draż­ni­ły na­skór­ka, do­da­je się do nich emo­lien­ty, skład­ni­ki ła­go­dzą­ce, które mają „na­pra­wiać” uszko­dze­nia płasz­cza li­pi­do­we­go skóry. Do­da­je się lub też nie – za­le­ży od ceny mydła.
Jak powstaje „prawdziwe” mydło

Mydło to nic in­ne­go jak olej plus wo­do­ro­tle­nek sodu plus woda. Po­wsta­je w wy­ni­ku re­ak­cji che­micz­nej zwa­nej sa­po­ni­fi­ka­cją czyli zmy­dla­niem. Głów­ny­mi sub­stan­cja­mi wy­ko­rzy­sty­wa­ny­mi w zmy­dla­niu są tłusz­cze zwie­rzę­ce (rza­dziej) i oleje ro­ślin­ne (naj­czę­ściej olej pal­mo­wy i ko­ko­so­wy). W efek­cie two­rzą się sole so­do­we kwasu tłusz­czo­we­go ro­ślin­ne­go (np. So­dium Pal­ma­te) bądź po­cho­dze­nia zwie­rzę­ce­go (So­dium Tal­lo­wa­te). Takie mydło so­do­we (więk­szość), żeby stało się my­dłem i było ko­sme­ty­kiem, który usu­wa­jąc brud, pie­lę­gnu­je naszą skórę, za­miast jej szko­dzić, musi le­ża­ko­wać, i jak wino – im dłu­żej tym le­piej. Osią­ga wów­czas ph zbli­żo­ne do ph na­szej skóry i nie bę­dzie jej wy­su­szać ani po­draż­niać. Mydła ro­bio­ne ręcz­nie, które doj­rze­wa­ją przez kilka ty­go­dni nie mogą kosz­to­wać dwóch zło­tych. Takie mydła, chyba że robi się je sa­me­mu w domu, muszą kosz­to­wać dużo dro­żej.

 

Oto skład naturalnego mydła na bazie oleju palmowego:

Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Sodium Hydroxide

Skład naturalnego mydła na bazie oleju z oliwek z domieszką oleju kokosowego:

Sodium Olivate, Sodium Cocoate, Aqua, Sodium Hydroxide
Najczęściej takie składy mają mydła marsylskie, sprowadzane od producentów francuskich, ale uwaga: zdarzają się mydła marsylskie z konserwantami bądź nie do końca naturalnymi składnikami, dlatego też zawsze należy zapoznać się z ich składem szczególnie, że obecnie nazwa „marsylskie” jest mocno nadużywana (podobnie zresztą jak słowa: „eko” i „bio”). Dużo mydeł, które nazywa się „marsylskie”, marsylskie wcale nie są.

A oto, dla porównania, skład jednego z mydeł, które jest powszechnie dostępne w każdym supermarkecie lub drogerii. Cena 1,50 zł za 90 g. Eleganckie, białe opakowanie, angielska nazwa i opis mydła po angielsku (choć mydło produkowane w Polsce i na polski rynek).

Sodium Palmate, Aqua, Sodium Palm Kernelate, Glycerin, Talc, Parfum, Sodium Chloride, Tetrasodium Etidronate, Tetrasodium EDTA, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Buthylphenyl, Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin, Limonene, CI 77891.

Mydło lawendowe, czyli mydło bez mydła i bez lawendy
Mydło tej samej firmy, co mydło opisane powyżej, ale tym razem w wersji ekologicznej jako „Mydło lawendowe”. Opakowane na wzór eko czyli szary papier z nadrukami w kolorze fioletowym czy też lawendowym, jak zapewne chciałby producent, żeby się kojarzyło, waga 200 g, cena 5 zł. Opis na opakowaniu głosi:

XXX to mydło naturalne na bazie olejów roślinnych wzbogacone olejkiem lawendowym. Delikatnie pielęgnuje skórę, pozostawia ją gładką i przyjemną w dotyku. Klasyczny aromat lawendy przeniesie Cię w krainę relaksu i odprężenia. Olejek lawendowy – przywraca wewnętrzną równowagę, uspokaja, balansuje emocje. Odświeża i tonizuje skórę.
Tyle pięknych słów od producenta na temat cudownego działania mydła oraz olejku lawendowego. A oto skład owego „naturalnego” mydła:

Sodium Palmate, Aqua, Sodium Palm Kernelate, Glycerin, Talc, Parfum, Sodium Chloride, Tetrasodium Etidronate, Tetrasodium EDTA, Linalool, Coumarin, Hexyl Cinammal, Limonene, CI 77891.

Skład jest niemal identyczny ze składem mydła za cenę 1,5 zł (różnią się jedynie dodatki zapachowe i ilość konserwantów). A teraz najważniejsze: w składzie mydła nie ma olejku lawendowego. Jest natomiast mieszanka sztucznych substancji zapachowych imitujących naturalne zapachy: Hexyl Cinnamal (aldehyd, imituje zapach jaśminu, silny alergen), Linalool (imituje zapach konwalii, silny alergen), Limonene (imituje zapach skórki cytrynowej, silny alergen).

mydło 3

Mydło o tym składzie raczej nie będzie pielęgnować naszej skóry, pozostawiając ją gładką i przyjemną w dotyku. Obecność następujących składników takich jak: Tetrasodium Etidronate, Tetrasodium EDTA (konserwanty, Tetrasodium EDTA umieszczone na liście dr H. Różańskiego jako szczególnie niebezpieczny, teratogenny, nie stosować w czasie ciąży i laktacji), wyklucza to mydło z mydeł naturalnych, bo owe składniki naturalne nie są, są za to składnikami syntetycznymi, które umieszczają owo mydło w szeregach kostek myjących czyli syndetów. A już nieistniejący olejek lawendowy na pewno nie przywróci nam wewnętrznej równowagi, co najwyżej nam ją zaburzy, kiedy uzmysłowimy sobie, że daliśmy się nabrać na pseudoeko design i obietnice bez pokrycia.

Przy zakupie mydła zwracajmy uwagę na ilość składników: im dłuższa lista składników, tym większe szanse, że mydło to syndet, a nie mydło zwane naturalnym. Mydło naturalne to 4 do 5 składników plus ewentualne dodatki typu olejki eteryczne i naturalne barwniki. Wybierając mydło, pamiętajmy też, że im dalej jest coś umieszczone w składzie, tym mniejsza jest jego zawartość w produkcie. Jeśli masło shea widnieje prawie na końcu składu, możemy się spodziewać, że jest ono obecne w kosmetyku w 1 lub 2 %.

Mydło, jak sama nazwa wskazuje, ma myć. Oprócz tego, dobrze jest też aby pielęgnowało, ale to potrafią już tylko nieliczne mydła. Nie łudźmy się, że mydło, które w składzie ma 15 dziwnie brzmiących składników oraz kosztuje 1,50 zł będzie pielęgnować naszą skórę, zapewniając jej gładkość aksamitu i napięcie stalowej liny. Nie będzie, choć jego producent zrobi wszystko, co w jego mocy, aby na opakowaniu tego mydła nas o tym przekonać. Jeśli więc wymagasz od mydła nie tylko funkcji pierwszej tj. mycia, ale także dbania o twoją skórę, wybierz go starannie lub zrób go sama w domowych pieleszach, co wcale nie jest takie trudne. Stosując tylko dobre mydła, z czasem odczujesz różnicę. Na własnej skórze.