Dlaczego naturalne najlepsze

drzewomasłowe

Sama przekonałam się o tym dość niespodziewanie. Mój pierworodny podczas wakacji w Grecji, mimo stosowania najwyższych filtrów, oczywiście wyprażył twarz na skwarek – do żywego mięsa. W normalnych okolicznościach leciał pantenol i inne cuda, leczyłam te rany około 2 tygodni. Niestety nie miałam nic takiego pod ręką a ceny w euro przyprawiły mnie o palpitację serca. I tak właśnie nastąpiło olśnienie. Wygrzebałam z zakamarków mózgu totalnie dotąd nieużywane wiadomości z historii sztuki, a mianowicie wiedzę o oliwie z oliwek – darze Ateny. Nie miałam pewności czy ona zadziała, ale pieniędzy na poniekąd skuteczne preparaty też nie miałam. W swej desperacji, podsycanej wyciem dziecka, posunęłam się do przestępstwa i zasunęłam trochę tego płynnego złota ( jak twierdził Homer) z hotelowej restauracji.   Oniemiałam z wrażenia , kiedy po 6-krotnym smarowaniu dziecka, po krwawiących ranach nie było śladu. Leczenie trwało aż 2 dni, skóra zrobiła mu się złocista ,śliczna nigdy takiej nie widziałam. Wtedy to właśnie niczym wulkan wybuchła zawiść. JAAA TEEEŻ. No nie żeby rany, ale złota skóra. Mimo swej próżności i mnie Atena ułaskawiła, ponieważ mam suchą skórę oliwa zadziałała równie promiennie i przeciw zmarszczkowo, byłam tak złocista że kasowałam nawet 20-latki, sama  niestety  mam 2 x więcej.
Nie wierzycie? Macie okazję przekonać się na własnej skórze.

Od tego momentu kosmetyka naturalna stała się moim konikiem. Przetrząsałam biblioteki, co ciekawsze pozycje sprowadzałam. Wiem teraz, że dla różnych cer bogowie zesłali odpowiednie oliwy i zioła, nie trzeba ich niszczyć konserwantami, są wtedy niepokonane w walce z czasem i innymi przeciwnościami.
Wiecie dlaczego tak słabo działają kremy sklepowe ( i te droższe i te tańsze)? Niszczy je pazerność producentów. Mają w sobie to samo co dzisiejsze kiełbasy, czyli wodę ,wypełniacze, zagęstniki, gumy i konserwanty. Czynników aktywnych jest w nich tyle samo co mięsa w parówkach. Smacznego. W kremach parafina stosowana jest zamiast wosku pszczelego, tanie pochodne po ropie naftowej, syntetyczne witaminy, gumy xanthan. Nitrozaminy , formaldehydy, syntetyczne filtry UV i wiele innych -to wszystko substancje wysoko rakotwórcze. Nie to żebym straszyła ale zaglądnijcie na strony na przykład  www. Planetazdrowie.pl -co w kremie piszczy, przeżyjecie horror bez włączania telewizji.
Od lat  wielcy profesorowie apelują aby nie smarować się niczym , czego nie można zjeść. Co z tego, lobby farmaceutyczno-kosmetyczne ze swoimi górami pieniędzy, i pięknymi modelkami zagłuszy wszystko. Od lat prowadzone są badana wykazujące, że szkodliwe związki z kosmetyków przenikają nawet do krwi płodu oraz dzieci karmionych piersią. Nie trzeba daleko szukać, każda zna plasterki hormonalne naklejane na skórę i działające kilka miesięcy, czy plasterki nikorett. Substancje aktywne w nich zawarte przedostają się przez skórę do krwi. Czy ktoś ma wątpliwości, że parabeny i alergeny tego nie potrafią?.

Sądzę, iż osoby światłe nie maj . My dajemy alternatywę, kosmetyki naturalne.